People, help the people …

Zaraz będzie miesiąc jak nie pisałam nic, a od tego miesiąca zmieniło się kilka ważnych spraw. A może w zasadzie nic się nie zmieniło ?!

Przede wszystkim, podjęłam jakieś decyzje, jakieś kroki … Ostatni post był chyba z 12 lutego, potem były walentynki – to co się działo, przechodzi ludzkie pojęcie, po pierwsze byłam w pracy, po drugie poszłam z H. na drinka, po trzecie do domu wróciłam na następny dzień w południe. Słabo. Sprawiłam mu wtedy przykrość, ale sama nie wiem … tak on mnie to przedstawił, w każdym razie nie odzywał się do mnie cały kolejny dzień. Powiedział, że był rozjebany psychicznie. Trochę się tym zmartwiłam, ale czy powinnam ? Ostatecznie wszystko chyba zmieniło się dwa dni później. Pojechaliśmy na obiad. do Pszczyny. Gdzie zostawiłam kupe kasy, w sumie nie wiedziałam, na co się piszę, ale … było warto.

Jest 2:00 w nocy, o 22:24 słuch zaginął. Postanowiłam się nie denerwować i dać na wstrzymanie, jednak nie będę miłą i kochającą dziewczyną, bo w drugą stronę też pewnie byłoby zamartwianie się i zastanawianie co się dzieje. Tak wiem, pewnie usłyszę, że telefon się rozładował, że coś tam, że nie miał kiedy, że cokolwiek … ale co ja się tam znam przecież.

Chyba musiałam dać upust swoim frustracją  - mamy poniedziałek, bo już po północy, we wtorek dzień kobiet, w środę ide do lekarza na kontrolę z moją anginą – ciesze się, że tragiczne były tylko 3 dni tak na prawdę.

 

Dziś wieczorem wyjątkowo, czuję się samotna. Staram się nie być całą sobą, w ciągu dnia, bo rozumiem, że przyjaciele, że inni – nie jestem pępkiem świata … ale chciałabym chociaż wieczór (wiem, teraz pada argument, że przecież dostałam całą noc i cały poranek i wszystko i nie powinnam mieć pretensji), ale tak martwię się to jest chyba główny argument, że się po prostu martwię. Ale zostawiam to, powiedziałam … nie będę już za kimś tak biegać jak kiedyś, dawać wszystkiego, narzucać się i martwić i cokolwiek … nie chcę, żeby tak było. Nie dam się znowu owinąć wokół palca. Na razie zacisnę zęby, potem … może będę się złościć, a może to po prostu rzucę.

 

Dobranoc.

 

P.S. Tak, jestem zła i jest mi przykro i chce mi się płakać …

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>