Czarnuszek

Chciałam dzisiaj znów napisać coś super, taką miałam wenę idąc się myć, myślałam o wszystkim co chciałabym tu przelać a teraz jak napisałam pierwsze słowa … wszystko uciekło.

Demotywuje mnie ostatnio brak pieniędzy, to że jestem takim jebanym biedakiem. Że w ogóle chyba zawsze tak było, sama nie wiem. Znowu muszę czekać, aż odbiję się od jebanego dna braku pieniędzy. Chciałabym móc kupić Haraldowi coś ładnego, zabrać go w jakieś fajne miejsce cokolwiek. A ogranicza mnie kasa – ciągle jej nie mam. a To muszę kupić coś do domu, coś dla Czarka, czasem sobie, żeby mieć w czym chodzić a i tak na to nie wydaje dużo kasy – teraz sobie pozwoliłam bo zrobiłam wyjątkowo zamówienie pracownicze za 170 zł no i muszę spłacać tate. Może na przyszły miesiąc zapomni o tym, że mam mu oddać kasę, przydałoby się, żebym jeszcze mogła chodzić do małpy – byłoby to spoko.
Zastanawiam się, jak ja mam myśleć o zakładaniu rodziny, o wyprowadzeniu się z domu, o czymkolwiek, jak na obecną chwilę zastanawiam się czy stać mnie na to, żeby pojechać na urlop. Myślę, że dopiero od lipca będę w stanie normalnie odkładać pieniądze. Wszystko będzie spłacone, oddane, nie będę już nigdzie jeździła – może się udać. Ale gdzie tam lipiec/sierpień na dobrą sprawę, jak jeszcze dobrze kwiecień się nie skończył.

Kolejnym moim problemem jest jakikolwiek brak motywacji do samej siebie – czuję, jakbym z każdym dniem wyglądała coraz gorzej i tak się nawet czuję. Nie mam w sobie żadnej motywacji, żeby zrobić coś ze sobą – chciałabym ładnie wyglądać, ale wiem, ze na te wakacje jest to już niemożliwe – nie wiem co bym musiała zrobić, żeby coś się zmieniło we mnie przez 2 miesiące – znaczy można mogłabym się zawziąć w sobie i zacząć na maksa chodzić na ten głupi basen, może biegać, jakieś ćwiczenia na dworze może znowu te brzuszki w domu nie wiem cokolwiek. czuję się strasznie sama ze sobą i widzę jak wyglądam. Jestem okropna a najgorsze jest to, że nie potrafię znaleźć w sobie żadnej motywacji, nic … aktualnie od kilku dni jestem strasznie nieszczęśliwa – nie wiem jak mam to nazwać. Może od 1 maja zmierzę się i nie mówiąc nic nikomu może uda mi się coś zrobić ze sobą, wyciągnę buty, bluzy będę biegać – może dam radę. uruchomię basen znów. Muszę coż zrobić bo nie mogę na siebie patrzeć – nie uważam żebym jakoś mega się objadała, raczej jem tak jak do tej pory, ale coś niedobrego się ze mną dzieje … czuję się nieszczęśliwa pod tym kątem.

A moje szczęście? ON ! …………. dalej brakło internetu i wszystko co pisałam się skasowało, więc innym razem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>