without you

Ostatni raz pisałam w grudniu, więc zaraz minie pół roku .. wypadałoby coś napisać po takim czasie, prawdopodobnie coś się wydarzyło. Na pewno coś się wydarzyło, to jest nawet więcej niż pewne.

Może zacznę od najważniejszych rzeczy – po pierwsze awansowałam w pracy. Po 3 latach bycia sprzedawcą, udało mi się awansować na zastępce kierownika – udało się to tylko dzięki temu, że Eliza jednak postanowiła się zwolnić. Gdyby nie to, nadal byłabym sprzedawcą. Plusy są takie, że nie mam za wiele nowej pracy, takie której musiałabym się jakoś mozolnie uczyć, raczej robię rzeczy, które już umiałam jako tako bo podglądałam to Kasię to Elizę. No i przede wszystkim Kasa, jakieś 600 zł więcej na rękę. Zawsze lepiej.

Kolejną nowinką jest fakt, że chodzę na ten nieszczęsny basen a od marca biorę udział w takiej akcji, która nazywa się „super pływak” – trzeba przychodzić, pływać i podawać ratownikowi ile się przepłynęło, są takie widełki – 25 – 50 – 75 KM – ja na teraz mam chyba coś koło 35 km, ale nie jestem pewna, ale nie mam ciśnienia – niezbędne minimum zrobiłam sobie. nie gram o złote galoty, jakby to babcia powiedziała hehe. Ale ogólnie fajna zabawa, trochę się poznałam z ratownikami haha. Śmieszni ludzie.

W tym roku bardzo późno zaczyna się wiosna/lato, ciągle jest dość zimno jak na czerwiec – było kilka dni dopiero takich na prawdę ciepłych. Ale już da się wychodzić na rower – tyle dobrego. lubię chodzić na rower. sezon zaczęłam z 22 KM.

Kolejna rzecz – miałam pierwszą kolizję – leciutką, lekko przytarłam zderzak i roztrzaskałam spryskiwacz od reflektora. Przyznaję, trochę się zdygałam haha. No ale cóż zapłaciłam kolesiowi 140 zł spłukałam się do reszty i po sprawie – przyjęłam wszystko na klatę, dałam rodzicom kasę za spryskiwacz, za malowanie zderzaka i jeszcze 300 zł tak po prostu.

Przyjaźnie się sypią – zdałam sobie wczoraj sprawę, że jedyną osobą z moich przyjaciół z którą utrzymuję kontakt jako taki to jest Majki i w sumie cieszę się z tego. Wiem, ze na niego w gruncie rzeczy można liczyć. Jest pomocny i można z nim porozmawiać i zawsze jak chcę gdzieś z nim wyjść to nie ma problemu.

Smutne rzeczy, które ostatnio mnie przytłaczają … ? Że chyba jestem nieszczęśliwa, tak mi się wydaje ostatnio. Związałam się z osobą, którą zawsze chciałam mieć 3 kroki przed sobą, która byłaby moją motywacją, podporą, pocieszeniem w ciężkich chwilach … a tak na prawdę nie mam nic z tych rzeczy. To ja jestem pocieszeniem, wsparciem, 3 krokami do przodu. Jestem ostatnio zmęczona, byciem cały czas dla kogoś. Tym, że tego kogoś nie ma dla mnie. wydaje mi sie ze tak chyba nie powinno być.Boję się ze któregoś dnia po prostu pęknie to wszystko we mnie i przestane podświadomie marnować czas na to wszystko co uważam za złudne. Są takie dni, kiedy po prostu mam dość słuchania, jakie życie jest niesprawiedliwe, jak wszędzie jest chujowo, a najbardziej tutaj, jakie chujowe pieniądze itd … jeśli sami nie będziemy chcieli czegoś zmienić to nigdy się to nie zmieni samo od siebie. Tylko my mamy wpływ na nasze życie. Jestem chyba po prostu zawiedziona i rozczarowana ? nie wiem czy można to tak określić. Po prostu chciałam mieć przy sobie kogoś kto będzie dla mnie wsparciem, kto będzie dla mnie, gdzieś obok mnie, ze mną .. i owszem było tak, przez pierwsze pół roku. Nie musiałam się martwić o spacer po południu, bo on był, nie musiałam się martwić o uśmiech bo go miałam, nie musiałam się martwić po prostu … a teraz częściej chodzę przygnębiona, niż uśmiechnięta. Często odpuszczam sobie siebie na korzyść kogoś innego i mam wrażenie, że pisze to już, któryś raz, że ktoś inny jest ważniejszy niż ja. Często robi mi się przykro, często jestem na bocznym torze, często chyba nie ma po prostu dla mnie miejsca ale żeby nie być nie miłym zaprasza się mnie. Mimo, że czuję się jak piąte koło u wozu a potem wszystko jest jakby wymuszone. Bo jak już powiem, że jest mi smutno, że przykro, że cokolwiek to nagle jest zrobimy to jeśli będziesz chciała, zrobimy tamto, mogę zrobić, przyjechać, nasrać .. Czarę goryczy przelało też ostatnio to, że zostało mi wypomniane, że czasem śpię po południu, że nic nie robię jak mam wolne, że wstaje, jem śniadanie, bawię się z kotem i idę spać, bo moja praca nie jest męcząca, bo on pracuje fizycznie .. Pomyślałam sobie wczoraj, że po prostu to jest nie fer…. PO PROSTU. Przez prawie rok bycia razem, kiedy on nie miał żadnej pracy i całe dnie siedział w domu, ani razu się nie odezwałam, że jest nierobem, że jak czasem był zmęczony, że po czym on może być zmęczony – kiedy ja jestem na nogach po 16 godzin czasem 3 dni pod rząd … NIGDY nie powiedziałam na niego ani słowa krytyki pod tym kątem. Widocznie ja sobie zasłużyłam. Myślałam, po prostu … sama nie wiem co sobie myślałam. Że fajnie by było gdybyśmy po prostu byli dla siebie empatyczni ? nie wiem czy to odpowiednie słowo. Żebyśmy sobie nie wypominali jakichś rzeczy, które robimy. To tak jakbym ja miała za każdym razem mówić, no tak bo Ty przecież cały czas tylko z chłopakami wychodzisz gdzieś, cały czas zajebany, marudzisz na brak hajsu ale na zioło, na browary i pety kasa zawsze jest .. nie mam serca, żeby komuś tak powiedzieć, tym bardziej, że jestem w stanie nawet oddać swoje pieniądze i je oddaje ale to się nie liczy za bardzo. Nie chcę też żeby było tylko tak, że narzekam i, że wszystko mi się nie podoba, bo tak nie jest, ale teraz własnie w tej chwili pomyślałam, że jest jedna rzecz, która boli mnie najbardziej – kłamstwo – i nie umiem go udowodnić, ale wiem, że jest – kłamstwo, które dotyczy palenia. Bo wiem, ze to jest człowiek, który nigdy nie odmawia, a mnie będzie mówił, że nie palił, bo nikt nie miał kiedy spędzał czas z samymi osobami, które zawsze mają ciśnienie na jaranie i choćby skały srały to zawsze się znajdzie ktoś kto będzie miał, Piter, Kiler, Tomas, czy każdy inny kto się tym zajmuje. I tego nie mogę znieść. Już raz jedno kłamstwo wyszło na jaw i nic się wtedy nie odezwałam, ale wtedy coś we mnie pękło. Dlaczego ludzie nie potrafią być ze sobą szczerzy ? To jest chyba najbardziej przykre – czy chcę spędzić resztę życia z osobą, która już teraz okłamuje mnie o takie pierdoły. Przecież świat się nie zawali, jeśli mi napisze/powie, że palił a ja tylko powiem, że nie podoba mi się to a on na to nasika sikiem prostym bo ma w dupie moje słowa. i wszyscy dalej będą żyli długo i szczęśliwie. Kłamstwo ma krótkie nogi …

 

Znów czuję, że daje z siebie bezinteresownie 120%, pomagam wspieram, a nawet nie słyszę za to dzięki.Nie oczekuję, że ktoś będzie zabierał mnie na wystawne kolacje, za to że dałam jakiś hajs, nie oczekuje zwrotu, oczekuję uwagi, zaangażowania, poświęcenia mi siebie… to chyba zbyt wiele.

 

Dobranoc.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>