Fejm na Chet’a Faker’a się skończył … a jednak jest dobry.

Takie jest właśnie życie … pełne wybojów? chyba tak.
Zwrot akcji, który w sumie był do przewidzenia, oczywiście ja jestem taka w gorącej wodzie kompana, ale co ja się tam znam cóż.
Rozmyślam nad jedną kwestią i zastanawiam się czy gra warta jest świeczki, w sensie czy cokolwiek ma szansę z tego wyjść.
Doszłam na pewno do jednego konkretnego wniosku, że muszę zerwać kontakt z J. … bardzo tego nie chcę, bo jest moim przyjacielem, na prawdę tak to postrzegam, jednak jednocześnie uważam, ze takie coś mnie zabije/zabija.
Na prawdę mam takie chwile, że myślę sobie, że to „ktoś” powinien znaleźć mnie a nie ja jego i, że powinnam być sama do czasu, aż wszystko odpowiednio się nie wyjaśni, samo ułoży. Z drugiej zaś strony myślę sobie, że samotność i niemożność porozmawiania z kimś, z kim bym się fantastycznie dogadywała mnie zabija.

Zazdroszczę J., że znalazł kogoś z kim właśnie fantastycznie się dogaduje. Bardzo mu tego zazdroszczę. Z drugiej zaś strony całkowicie go rozumiem, nie może na mnie czekać, aż ja się namyślę, zrozumiem coś, przejże na oczy czy cokolwiek. Tak nie może być. Jednakoż …. jakoś tak w środku mnie to zabolało. Nie ważne… musze być twarda.

00:20 – czas iść spać, chyba nigdy nie znajdę takiego dnia, żeby napisać coś od początku do końca to co mam w głowie, no co mogę zrobić. Eh.
7:00 basen – dam z siebie wszystko dzisiaj na treningu hehe.
potem 12h pracy mnie czeka, chyba, że uda mi się urwać wcześniej. ho ho ho
potem 2 dni wolnego jednak …. w środę będę stawiać pierwsze kroki na desce snowboardowej – nie mam bladego pojęcia co z tego wyjdzie o ! Ale jestem pozytywnie nastawiona, nie chcę się poddawać. Nie będę się bać upadków i siniaków i ogólnie wszystkiego nie będę się bać …. mam nadzieję haha.

 

Piosenką tego tygodnia jest … The Weekend – Can’t feel my face.

 

Cześć.

1.01.2016 – czas start, odliczamy do 2017

Nowy Rok – nowa JA ?
Nie mam pojęcia. W głowie mam miliony planów, miliony myśli, „postanowień”, które pewnie nigdy się nie zrealizują. Obiecałam sobie teraz spokojniejsze życie – zobaczymy co z tego wyjdzie. Będę bardziej rozważna i odpowiedzialna i wezmę się za siebie i znajdę przyjaciela, miłość …

Nie pisałam tu prawie 2 miesiące, olałam meile z przypomnieniami, olałam powiadomienia, co jakiś czas włączałam bloga spojrzałam na niego to tu, to tam … męczyło mnie myślenie o tym, że każdy post może wyglądać tak samo – i tak nikt tego nie czyta, ale sama moja świadomość tego bardzo mi ciążyła.

Czy jest możliwe, aby czas wyzwolił w człowieku uczucia ? Aby zmienić swoje podejście, do postrzegania drugiego człowieka?
Dziś wieczorem zdałam sobie sprawę, że rozstanie z J. spowodowało falę niekończących się złych zdarzeń, wszystko nagle zaczęło się źle układać, nie tak jak powinno. Kocham Go, w głębi serca zawsze będę – możliwe, że gdyby nie pojawienie się M. to możliwe, że teraz właśnie w tym momencie nazywalibyśmy siebie znów parą, życzylibyśmy sobie wszystkiego najpiękniejszego o północy jak robiliśmy to przez ostatnie 4 lata. Życie jest chyba niesprawiedliwe jak tak o tym pomyślę bardziej.
Co zrobić, ze swoim życiem aby być szczęśliwszym ? Jak nim pokierować, co zrobić, żeby nie władować się w ogromne kłopoty?

Muszę dać sobie na wszystko czas, nauczyć się wszystkiego, przede wszystkim nauczyć się siebie bo to bardzo ważna rzecz – chciałabym któregoś dnia, móc rano usiąść przy stole w salonie z kubkiem gorącej kawy, kanapką na śniadanie najlepiej z sałatą, pomidorem i jajkiem, patrzeć jak światło słoneczne wdziera się do pokoju przez lekkie zasłony i móc pisać o pozytywnych rzeczach. O tym własnie chyba teraz marzę. Czy to zbyt wiele ?
W tym roku kończę 24 lata … czas ucieka mi przez palce. Chciałabym czegoś, kogoś kto mógłby mnie w końcu poprowadzić gdzieś do przodu, przez to wszystko, w ogóle przez cokolwiek, mógłby po prostu być moim przewodnikiem.

Czas udać się do krainy snu, może jeszcze jakiś serial obejrzę, może poużalam  się jeszcze nad swoim życiem . Może umrę ….

 

Dobranoc blogowy świecie !

I’m too good for You.

Mamy wtorek, od niedzieli urlop – wiadomo, za szybko czas leci, hehe.
Od wczoraj czuje się fatalnie – chyba karma wraca po wszystkich moich imprezach z zeszłego tygodnia. To się chyba właśnie nazywa umieranie, tak mi się wydaje – czuje się źle, a do czwartku serio chciałabym czuć się lepiej, jeśli nie to uważam, że koncert wcale nie zaliczę do udanych.
W domu panuje jakaś dziwna atmosfera z mamą – mam wrażenie, że chciałaby mi coś powiedzieć, ale coś ją chyba blokuje – sama nie wiem.
W pracy dobrze, jednak w sumie praca dzisiaj była powodem, dla którego chciałam coś dzisiaj napisać. Otóż, jestem osobą, która robi najmniej zamówień pracowniczych i nagle jak coś zamówiłam, to robi się problem. Mimo, że wszyscy przede mną tak robią, zapytałam byłam fer, ale nie oczywiście kiedy ja coś zamawiam, to jest problem. Eh, szkoda mi słów, bo przecież D. i innym zawsze się upiecze …. ja tego po prostu nie rozumiem.

Zaczęłam znów normlanie … hm „normalnie” rozmawiać z Jakubem, nie jest to super relacja, ale co zrobisz, chce niech ma, hehe. Jakoś, przejrzałam na oczy – nic z tego nie będzie, może to i lepiej, nie będę musiała wyjeżdżać do warszawki, hehe.

Najbardziej jednak cieszę się, że zaczęłam normalnie rozmawiać z Jackiem, że jakoś ta nasza znajomość się ułożyła, bez krzywdy dla nikogo czy jakoś tak hehe, a to się pośmiejemy a to coś tam, a to do kina wyjdziemy razem czy coś. znaczy to akurat dopiero planujemy, jest ok. To mnie cieszy.

Mam jednak takiego jednego osobnika, co się chyba podkochuje we mnie, ale dziwna to jest akcja trochę, nie lubie się tłumaczyćz czegoś co nie robię źle, tym bardziej komuś, kto nie jest moim chłopakiem a wydaje mi się, że to chyba powinno wiele wyjaśniać. Tym bardziej wtedy, kiedy ja tak jakby proponuje coś i proszę się o coś …. a ta osoba, tak jakby w ogóle nie zwraca na to uwagi … już raz dałam drugą szansę trzeciej nie dam – a to chyba nie ja powinnam za kimś biegać skoro to nie ja „wystartowałam” tak jakby. Cóż stało się co się stało, nie odstanie się, ale może będzie chociaż trochę facetem w tym wszystkim. Jak napisałam wcześniej, mega nie lubie się z czegoś tłumaczyć, szkoda, że odbija się to też na jego kumplu ….któy w zasadzie …. dejm no ciastko no ! haha.

 

ten moment, w którym ból dupy nabiera dosłownego znaczenia. lecę oglądać dalej serialosy. Elo.

New Horizons

Czas stanąć na nogi, zrobić sobie krok do prozdu i unieść głowe wysoko. Czas się też trochę ogarnąć, cały czas sobie to mówię, a nic z tego nie wychodzi Oo.

Czas zrobić coś ze swoim życiem, nie można stać cały czas w miejscu !

 

Uśmiecham się ostatnio – dziękuję

Light

Lekcja na dzis … Zawsze głowa wysoko. Nie daj po sobie poznać ze zycie Cie łamie. Nie pozwól zeby widzieli ze płaczesz. Nie pozwól sie złamać. 

Zycie codziennie daje po dupie! Czego ja oczekiwałam ? Sama nie wiem … Kolejny raz. 

Kolejny raz sobie powtarzam ze jak masz miękkie serce to musisz miec twarda dupę! 

Powodzenia ….
Zawsze będę trzymał cię blisko
Ale nauczę się jak pozwolić ci odejść

Take me to church.

Wpadłam, jak śliwka w kompot. Dziś jest dzień kumulacji wszystkich możliwych uczuć.
Radości – bo wiem coś, czego nie wie druga strona a wiem, że będzie to fantastycznie miłe.
Smutku – bo jest gdzieś tam daleko, prawie nie rozmawiając ze sobą dzisiaj
Zazdrości – połączone z poprzednim uczuciem no i wiadomo …
Zmęczenia – jestem chora, a to chyba potęguje te wszystkie negatywne emocje.

Jeszcze kilka dni …

Dlaczego wpadłam jak śliwka ? Bo się zakochałam … na razie chyba jednak bez wzajemności, jest po prostu między nami ta chemia, chyba … Wiem, że powiedział mi te magiczne słowa, ale one chyba nie do końca były szczere, czuję to w taki sposób. Po prostu były powiedziane … a potem chyba zrozumiał, że nie czuje tak jak powiedział. Może też dlatego ja się tak zdystansowałam. Też tak czuje, że jestem trochę inna … może bardziej wycofana. Staram sie uważać na słowa, na to co mówię, w jaki sposób mówię.

Chciałabym, żeby to wszystko ułożyło się dobrze, żeby po prostu było dobrze. Wczoraj prowadziłam ciężką rozmowę z J. Cóż … bywa i tak. Są rzeczy, które TRZEBA zostawić z tyłu. po prostu bez tego nie ruszymy w żaden sposób do przodu.

Czas nam wszystko pokaże a tymbark prawdę Ci powie „Nic nie trwa wiecznie”

 

Dobranoc.

You say I’m always getting mad …

No bo albo teraz albo nigdy ….

Ktoś kiedyś, całkiem niedawno powiedział mi, ze jestem zbyt fajna zeby byc chorągiewka czyjegoś wiatru i ze stać mnie na na prawdę duzo. I tak dzisiaj sobie pomyslałam, ze przez tyle lat dałam sie układać pod kogoś – musze byc silna bo czas nigdy nie stoi w miejscu. 

Dzien w pracy bardzo sie dłuży, cały dzien czuje sie zestresowana, chodzę jak na szpilkach, jutrzejszy dzien z Tomaszem. Cieszę sie tym, bo strasznie lubie z nim pracować! 

Codziennie sobie powtarzam ze jestem silna i ze przecież dam sobie radę, o!

Ps. Kocham mojego vansa !!!

Stoję tu, gdzie tylko mogę. Prawda?

Ostatni dzień. Dziś wracam do domu, na Śląsk. Dziwne uczucie, myślę, że jeszcze dziwniej będzie mi jutro … wraca do pracy, a On … jedzie tam. Dla mnie będzie to cały dzień stresowania się. Nadal jest to rzecz, przez którą ja się boję wszystkiego i mam chyba takie „wątpliwości” (?), nie wiem czy to dobre słowo w tym temacie.
Wczoraj był mój psychiczny straszny dzień – nie wiem jak to nazwać, wypełniona byłam wszystkimi możliwymi wątpliwościami, strachem, rezygnacją …

Update 11:00

Późne śniadanie, herbata, papierosy … (niepotrzebne skreślić). Kawałek z nowej płyty Miuosha „Brud i tusz” – moim faworytem tej płyty. Czas wznowić pisanie. Najgorsze są takie dni, kiedy po otwarciu oczu masz milion myśli na sekundę, przebiegają Ci przez głowę jak spadajace gwiazdy, jakbyś to wszystko wstawił w hiperlapse… a potem na prawdę chcesz to wszystko przelać gdzieś, odciąć się od tego, dać sobie upust, tym wszystkim myślą i jesz to pierdolone śniadanie, po tym jak odjebałaś się jak gwiazda dla bóg wie kogo a w głowie masz NIC. Totalne zero myśli! I siedzisz przez 10 minut przed tym monitorem bez celu szukając sobie inspiracji, chodząć od kąta w kąt modląc się, żeby albo przyszła wena, albo, żeby te myśli zebrały się w jakąś jedną spójną kupę … czegoś. Sytuacje w tym wszystkim ratuje spotify – bo przecież bez muzyki, nie ma życia. No nie oszukujmy się, w moim przypadku nie ma.
O, gołąb coś dziobie za oknem na dachu, heh. Very kurwa zabawne ……..

Dziś, plan jest taki, że cały dzień mam dla siebie. Zastanawiając się co z tym czasem zrobię doszłam do zaskakującego wniosku, że zjem chyba na mieście. No tak – umrę tu sama w domu, przez cały dzień. Na pewno nadrobię sobie seriale, będę na zero, zostanie tylko The strain, któremu muszę poświęcić trochę wiecej czasu, gdyż do nadrobienia mam prawie cały sezon.

 

Prawdziwe życie, zaczyna się tam, gdzie zaczynają się poważne rozmowy, takie o życiu, o uśmiechu, o łzach, o załamaniach. Gdzie popełniło się błędy? Tam gdzie w ogóle byśmy nie pomyśleli, że mamy ich szukać. Takie jest właśnie życie, zaskakujące na każdym kroku. I chciałoby się coś zrobić, coś więcej, coś bardziej, ruszyć tą maszynę do prozdu, dać jej jakieś pchnięcie … a tak na prawdę te wspaniałe momenty bliskości zacierają się tylko do granicy seksu i jest to wspaniałe, łączące ludzi, ale to jest złe.

Nie mogę angażować się, wyznawać swoich uczuć, komuś kto nie jest pewny w którym miejscu teraz stoi i gdzie będzie jego następny krok. Sama sobie robie krzywdę, wiedziałąm to już dawno temu, ale chyba żyłam jakaś złudną nadzieją, że mam w sobie właśnie to „coś”. Marta obudź się, takie rzeczy nie istnieją, nie jesteś księżniczką …. księżniczko.

Życie jest takie, że powinnam spakować się w środę i wrócić do domu … może to by był jakiś życiowy kop, może tak właśnie powinnam zrobić a nie ładować się w drzwi, które nie mają klamki. Nie wiem na co ja liczyłam? Na cudowną znajomość z nieznajomym, na miłość od pierwszego pocałunku, na życie jak w bajce? Boże jaka jestem głupia … sprawiam sobie więcej zawodów, niż mogłabym sobie to wyobrazić. Na prawdę, na co ja w ogóle liczę? W głowie mi się to nie mieści.

Zakochałam się w kimś, kto chyba tak na prawdę mnie nie kocha … to jest właśnie ten strach przed sprawieniem komuś przykrości. Strach przed powiedzeniem komuś, przepraszam, ale ja Ciebie nie … może to powinno się wydarzyć wtedy właśnie, takie powinno być zakończenie tamtej rozmowy.

Nie można planować czegoś, co ma się zdarzyć pod koniec roku, jeśli nie wiemy co zdarzy się za 2 tygodnie. Za 2 tygodnie, znów możemy być dla siebie obcymi ludźmi. Znów nasze życie wróci na te stare tory, na te, na których albo się zgubimy na rozjeździe, albo odnajdziemy na tym jednym wspólnym.

 

Tyle na dziś ode mnie, każde kolejne zdanie ciągnie nas tylko w dół w tą stronę w którą nie powinno, na pewno.

Czas coś ze sobą zrobić. Marta, daj sobie porządnego kopa w dupę, bo zawsze będziesz tkwić w tym gównie zalanym łzami.

‚the son was an okay guy ….’

Oczekiwania lub oczekiwanie … jak wolisz.
Cały czas na coś czekamy, lub czegoś oczekujemy. Jak długo można na coś czekać ?
Ja …. właśnie czekam, aż sciągnie się kolejny odcinek serialu. Czekam też na lepsze jutro – codziennie sobie mówię, że jutro będzie lepiej niż dzisiaj.
Oczekuję … wielu różnych rzeczy, wielu przede wszystkim od siebie. Raczej nie oczekuję niczego od ludzi, bo wiem, już z doświadczenia, że jeśli umiesz liczyć …. licz na siebie. Ot tak, po prostu.

Są też oczekiwania innych ludzi w stosunku do mnie. I pewnie można by tu zastosować tą samą zasadę, że jeśli ludzie czegoś ode mnie oczekują, to lepiej niech zrobią to sami. Ktoś dzisiaj poprosił mnie, żebym się zezłosciła (?), a jeśli nie potrafię? Po prostu. Jestem raczej spokojną osobą, złoszczę się na rzeczy martwe, mało istotne i najczęściej na takie na które nie mam wpływu – może dlatego się złoszczę, z tej bezsilności, że nic nie potrafię z czymś zrobić. Nie umiem złościć się na ludzi … Inaczej, może bardziej nie umiem złościć się na ludzi, któzy coś dla mnie znaczą. To zasadnicza różnica – łatwiej jest złościć się na kogoś kto znaczy dla Ciebie nic, niż na kogoś, kto znaczy dla Ciebie wiele.
Kilka lat temu, na sylwestrze, którego organizowałam wywiązała się bardzo poważna kłótnia między mną, a ..’kimś’. Nasz wspólny przyjaciel powiedział wtedy bardzo ważne słowa, które zapamietam chyba do końca życia. „Łatwiej powiedzieć, coś złego kumplowi, niż osobie, którą kochasz … ponieważ wiesz, że jeśli wbijesz nóż w plecy kumplowi to się od Ciebie odwróci. Natomiast jeśli zrobisz to osobie, którą kochasz, ona i tak Ci wybaczy … dlatego łatwiej jest te nożewbijać w plecy komuś kogo kochasz, niż komuś na kim podświadomie Ci nie zależy”
Czy w ostatnim czasie, ktoś wbił mi nóż w plecy, źle …. czy ktoś dźgał mnie takim nożem pod żebra? Wstyd się przyznać ale tak, a ja .. zawsze wrócę. Zawsze wracam. A jednak cieprliwość (jak ostatnie pół roku pokazało) ma swoje granice – nawet u mnie. Ale dam raę – hej, przecież zawsze daje radę! Moi znajomi zawsze o mnie mówią „wierna suka”, bo jestem taką suką czasem, choć staram się nie być, ale wiem, że tak się zachowuję, a mimo wszystko zaaawsze, jestem tak oddana i potrafię się poświęcić jak nikt inny. To mnie zgubi czy uratuje ?

Mam teraz marzenie, kilka …. chcę odpocząć, iść na urlop, chcę pójść na te cholerne koncerty i wypełnić się muzyką – choć robie to codziennie, każdy wie, że muzyka na żywo działa inaczej (Fink I’m commin’), chcę dotrwać do świąt – znów zrobić najlepszą choinkę na świecie, zjeść kolacje z rodzicami, koniecnie chcę odwiedzić moją babcię – brakuje mi jej na śląsku. Chcę … być codziennie szczęśliwą i wyzbyć się łez.

Dobranoc.

Tak bardzo .

Tak bardzo chciałbym, żeby jutro mogło się to zmienić
Żebym mógł dać Ci, to co chcę Ci dawać i dostać to od Ciebie
Tak bardzo chciałem dzisiaj Ci powiedzieć, że
Mówię Ci co chcesz usłyszeć i mówię to dla Ciebie
Tak mocno chciałem Twoich oczu, Twojej skóry
Tak bardzo chciałem Twoich dłoni, tak mocno czułem to
Tak bardzo chciałem obok być, nie myśląc ile to kosztuje
Tak mocno czułem to, tak bardzo byłaś mi potrzebna
Tak bardzo chciałem być potrzebny Ci,
Niezbędny tak jak Ty mi do dziś
Tak bardzo byłaś jedna, jak nigdy, nigdy nikt
Tak bardzo mocno chciałem z Tobą żyć
Tak mocno byłem pewny, czekałem kiedy powiesz mi
Że jesteś dla mnie, jesteś ze mną, że ja i Ty
To coś, co jest na pewno, że jest naprawdę
Że to co było między nami wciąż jest i wciąż jest ważne i…

Nie ma Cię gdy moje życie spada w dół i
Nie ma Cię gdy wszystko łamie się na pół i
Nie ma Cię i nie wiem już gdzie jesteś, ale dobrze,
Że nie wiesz co u mnie, bo pękło by Ci serce

Nie ma Cię gdy moje życie spada w dół i
Nie ma Cię gdy wszystko łamie się na pół
Ale kocham Cię, kocham, wciąż Cię kocham, kurwa
I nie znam już innych słów, to jest zbyt trudne

A kiedy moja miłość zgaśnie, gdy naprawdę będę chciał iść sam
Gdy bez Ciebie będzie łatwiej, gdy bez Ciebie będę mógł być
Tam gdzie mieliśmy iść razem zawsze
Gdy przestaniesz tak naprawdę znaczyć już cokolwiek dla mnie
Gdy przestanę myśleć o czym myślisz i gdzie idziesz
Gdy to stanie się nieodwracalne gdy stąd wyjdziesz
Gdy nie będę już tak bardzo chciał Cię widzieć
Gdy nie będę chciał Cię słuchać, gdy nie będę z Tobą milczeć
Gdy nie będziesz czuła do mnie tego już tak mocno
Gdy pomyślisz, że chcesz iść gdzieś, nie chcesz zostać
Jeśli mimo wątpliwości to nie będzie proste
Nie będzie intuicyjne, coś innego będzie dobre
Jeśli będę musiał się odwrócić i to co czuje zniszczyć
Nie móc o tym mówić
Jeśli będę musiał poczuć tak, musisz zrozumieć to
Będzie koniec nas, koniec, dziś tak to czuję ….